środa, 8 lipca 2009

27 czerwca 2009 spotkałyśmy się w Krakowie z Ellą i Szaraczkiem.

Zdjęcia Elli













Szaraczek będzie zajadać Robinsona Crusoe na bezludnej wyspie. Ja jadłam Kubusia Puchatka, a Ella tylko normalne lody.






Ella i Jakozak z Panem Kozakiem.

6 komentarzy:

Dagmara Gorczyńska pisze...

A gdzie takie fajne dania serwują? ;-)

Anonimowy pisze...

W Krakowie u Wentzla, Wencla? Nie wiem, jak się to pisze.

Ella pisze...

Lody u Wenzla nie byly zle, ale najbardziej smakowaly mi u Wierzynka. Nie byly za slodkie, a mialy intensywny smak. Jadlam tez bez sosow i dodatkow. U Wedla natomiast byly przerazliwie slodkie. Pozwolilam sobie poprobowac, a w tym czasie stworzonka zyjace w szafie, zwezaly mi ubrania. ;-(((
Wlasciwie chcialam slicznie podziekowac za skrzynke ksiazek- skrzynke oddam przy okazji- i za mile spotkanie. :-)

BiblioNETka pisze...

Elu, to ja Cię rozczaruję. Albo ucieszę. ;) Jakieś 2 dni temu oglądałam w tv program o odchudzaniu. I co polecali? Lody!! Kazali codziennie, najlepiej na podwieczorek, jeść ok. 200 ml (3 gałki) lodów. Na bazie mleka koniecznie. Bo ponoć nie ma odchudzania bez wapnia, który jest właśnie w lodach na bazie mleka, a poza tym na zimne organizm wydatkuje więcej energii, więc więcej kalorii spala. Tak więc jedzmy lody! :)

Anonimowy pisze...

Jest tu Daga?
Kochani, znikły mi z lewej strony przy zdjęciach na stronie głównej wszystkie napisy. Co ja kliknęłam? I co mam kliknąć, żeby mi się znów pokazały?

Anonimowy pisze...

Elu, już wiem, na co się patrzyliście. Powiedziałam, że Kubuś jest smaczny, ale Puchatek nie-. Puchatek w Kubusiu Puchatku to była bita śmietanka, ale smaku nie miała. Ani słodka, ani słona, ani kwaśna. Taka nijaka.
Tylko, kurczę, Piotruś też się gapił...